Rozmiar tekstu:  A  A  A 
PL|EN
Mapa strony Kontakt      
Logo Obywatele dla demokracji Logo EEA Grants Logo Stefan Batory Foundation Logo PFDiM
2016-04-18

Równościowy zawrót głowy

Byłam pod wielkim wrażeniem sposobu tworzenia nowych aktów prawnych, ich nowatorstwa i założeń. Celem obowiązkowych dla obojga rodziców urlopów rodzicielskich miała być realizacja prawa dziecka do opieki przez nich oboje, a także wyrównanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy – Natalia Sarata z Fundacji Przestrzeń Kobiet opowiada o wizycie studyjnej na Islandii, która dotyczyła polityk równości płci realizowanych w tym kraju.

Po raz pierwszy Islandię odwiedziłam w październiku 2009 roku, w początkowych dniach (jak się później okazało) krachu gospodarczego. Uczestniczyłam wtedy w seminarium poświęconym prawu o urlopach rodzicielskich, które zostało wypracowane i wdrożone w Islandii. Byłam pod wielkim wrażeniem sposobu tworzenia nowych aktów prawnych, ich nowatorstwa i założeń. Celem obowiązkowych dla obojga rodziców (lub też obu matek, obu ojców) urlopów rodzicielskich miała być realizacja prawa dziecka do opieki przez nich oboje, a także wyrównanie szans kobiet i mężczyzn na rynku pracy. W tamtym czasie o takich założeniach prawodawstwa myślały w Polsce prawdopodobnie jedynie środowiska feministycznie. Zastanawiałam się wówczas, czy wobec kryzysu ekonomicznego perspektywa płci pozostanie jednym z kryteriów myślenia o dobrych rozwiązaniach systemowych, czy też załamanie gospodarki odsunie ją na dalszy plan, jako kwestię mniej istotną. W czerwcu 2015 roku w trakcie wizyty studyjnej do Reykjaviku, organizowanej przez Fundację im. Stefana Batorego w ramach programu Obywatele dla Demokracji, miałam okazję poszukać odpowiedzi na to pytanie.

Wizyta dotyczyła polityk równości płci, realizowanych w Islandii na poziomie rządowym, samorządowym i w III sektorze. Wzięły w niej udział przedstawicielki kilkunastu polskich organizacji feministycznych i instytucji prowadzących działania związane z równością płci. Spotkałyśmy się z przedstawicielkami i przedstawicielami m.in. Islandzkiego Centrum Praw Człowieka, Islandzkiego Stowarzyszenia Praw Kobiet, z członkinią stowarzyszenia WOMEN Women of Multiple Ethnicity Network. Zostałyśmy również ugoszczone w Schronisku dla Kobiet oraz w Stigamot, centrum działającym na rzecz osób z doświadczeniem przemocy seksualnej. Spotkałyśmy się z działaczką Stelpur Rokka – organizacji realizującej obozy muzyczne dla dziewcząt i młodzieży trans. Odbyłyśmy wizyty w Ministerstwie Dobrobytu (Ministry of Welfare) i Ministerstwie Finansów, a także w Biurze Praw Człowieka Urzędu Miasta Reykjavik.

Podczas tych spotkań, jednym ważniejszych z dla mnie i bardziej inspirujących doświadczeń było zaobserwowanie, że wszystkie strony dialogu dotyczącego zmian systemowych i lokalnych (a nie tylko działaczki inicjatyw społecznych) podzielają założenie o kluczowym znaczeniu równości płci oraz wolności od dyskryminacji i przemocy dla społeczeństwa i jego rozwoju. W ministerstwach czy magistracie w Reykjaviku to ze strony goszczących nas urzędniczek i urzędników padały najważniejsze argumenty na rzecz równości płci. Jeżeli w Polsce dochodzi do tego typu spotkań, to podobne słowa pojawiają się raczej ze strony działaczek feministycznych. Równość płci jest natomiast w Islandii niezaprzeczalnym, fundamentalnym założeniem, z którym się w urzędach nie dyskutuje i którego nie trzeba uzasadniać. Wręcz z niedowierzaniem przyjęłam słowa wysokiej urzędniczki magistrackiej, stojące w wyraźnej kontrze do tego, co słyszę w moim lokalnym Urzędzie Miasta Krakowa. Stwierdziła ona stanowczo, że polityka równościowa jest oczywistym zadaniem administracji samorządowej, ponieważ dyskryminacja jest doświadczeniem różnych osób żyjących w społeczności. „Użyj tego argumentu w rozmowie z Twoim samorządem” – powiedziała. (Cóż, używałam).

Na wielu spotkaniach podkreślano także, że badania społeczne są jednym z podstawowych elementów przeprowadzania równościowej zmiany. Przytaczano najświeższe dane dotyczące efektów budżetowania pod kątem płci, opowiadano o zdiagnozowanych procesach związanych z migracjami, zestawiano w czasie dane dotyczące skutków nowego programu przeciwdziałania przemocy ze względu na płeć, a także przedstawiano wyniki gruntownej ewaluacji skutków wdrażania różnych równościowych projektów. Jak wynika z doświadczeń Islandii, dane, analiza, rzetelna diagnoza problemu – kontakt z tym, co się wydarza w społeczeństwie ma ogromne znaczenie dla planowania rozwiązań prawnych. Myślę, że wynika to nie tylko z faktu, że Islandia to państwo o niewielkiej w porównaniu z Polską populacji (żyje tam ok. 330 tys. osób, z czego w Reykjaviku 122 tys.) i w związku z tym stosunkowo łatwo objąć badaniami społecznymi wszystkie osoby mieszkające w kraju. Jestem przekonana, że chodzi przede wszystkim o poważne traktowanie zadania, jakim jest zarządzanie społecznością i odpowiedzialność za tworzenie warunków dla dobrego życia w możliwie równościowym społeczeństwie. Zaawansowanie tego kraju w działaniach na rzecz równości jest uderzające. Jednak lokalne organizacje feministyczne nadal mają dużo pracy, a co za tym idzie wiele rekomendacji dla rządu i administracji samorządowej. Palące problemy wskazywane przez lokalne działaczki feministyczne i aktywistki działające na rzecz praw człowieka to przemoc ze względu na płeć, sytuacja osób z niepełnosprawnościami i osób interseksualnych, a także migrantów/tek. Mimo znaczących wyzwań jakie jeszcze przed nią stoją, Islandia jest tym miejscem na świecie, które może przyprawiać o równościowy zawrót głowy i budzić poczucie, że do „kraju lodu” Polsce jeszcze bardzo daleko. Z drugiej strony doświadczenie islandzkie może dawać nadzieję, że zmiana jest możliwa.

Dlatego też jedną z kluczowych kwestii po tej wizycie wydaje mi się być wydatkowanie energii. Jeśli większość, lub wszystkie strony działań na rzecz równości w równym stopniu uznają konieczność przeciwdziałania dyskryminacji i przemocy, to ileż energii i zaangażowania można by zachować na nowe pomysły, bardziej efektywne działania, merytoryczną pracę. Działaczki i działacze feministyczni wiedzą, jaki poziom determinacji jest potrzebny jest, by przebić się przez mur nieporozumień na temat postulatów feministycznych. Opór osób decyzyjnych i brak woli politycznej to wielkie marnowanie społecznej energii i szansy na równościową rzeczywistość.

A moje pytanie o politykę równości płci w czasie kryzysu ekonomicznego, z którym zostałam w 2009 roku? Odpowiedzią na nie jest być może fakt, że począwszy od 2009 roku, tego samego, w którym nastąpiło załamanie gospodarki Islandii, zajmuje ona pierwsze miejsce w corocznym badaniu Global Gender Gap Index jako kraj o najwyższym wskaźniku równości płci na świecie (wcześniej przez lata zajmował miejsce czwarte).

Wizyta na Islandii odbyła się w ramach programu Obywatele dla Demokracji, finansowanego z Funduszy EOG